02 sierpnia 2012

No i pospane ;)

Obudził się dzisiaj o 9ej, tak w sumie o normalnej porze, zawsze się tak budzi.
No, ale szalał, szalał i padł po 15stej dopiero, bo po obiedzie nie chciał
za nic, w efekcie czego spał do osiemnastej i teraz szaleje. Ehh, nie wiem jak ja mam Go ustawić.
Teściowa moja twierdzi, że powinnam zostawiać zmęczonego Młodego w łóżeczku i wychodzić z pokoju. Jak twierdzi - 'popłacze,popłacze, zmęczy się i padnie' ....
Ale ja nie miałabym serca Go tak zostawić, a za drzwiami słuchać jak dziecię płacze, krzyczy i domaga się mamy...

Wygonię zaraz B od xboxa, zapalę lampkę, ułożę Miśka w łóżeczku, butla z mlekiem do łapki i śpimy.
Czasami żałuję, że nigdy nie doił smoczka.

Jak był mniejszy, tak słodko zasypiał...
O, to tak właściwie moje pierwsze zdjęcie moim nikonem ;3


A ja wezmę kąpiel, usiąde na parapecie ze szklanką herbaty i będę wpatrywać się w gwiazdy i księżyc.Nie będę spała dzisiaj długo, wiem to na pewno.
Wy też nie możecie spać podczas pełni ?



Strasznie mi się podoba ta piosenka, uspokaja mnie bardzo. Znalazłam ją  TUTAJ. Piękny podkład muzyczny, do tak pięknej notki ;)


Wciąż myślę nad kolejnym rozpoczęciem walki z kilogramami..
Jak patrzę na moje stare zdjęcia, płakać mi się chce, a w lustro tym bardziej...
Tylko ta moja motywacja, z nią to zawsze mam problemy, bo nigdy nie jest trwała..


Przemyślę to dzisiaj jeszcze kilka razy, a póki co lecę walczyć z tym moim małym urwisem o niebieskich oczach. ;)
O. Właśnie do mnie podszedł, więc pytam:
-Michaśku, późno już. Idziemy spać.
-Nie.
-No jak to ? Idziemy i koniec. Nie czas już na zabawę.
-Nie mama.

A, jeszcze jedna sprawa. Chciałabym Wam powiedzieć, że bardzo się cieszę, że tutaj zaglądacie, piszecie i odzywacie się do mnie. Dzięki temu mam ochotę pisać i bardzo mi to pomaga w mojej samotności.


Do jutra !


Brak słów.

Nie mogę zrozumieć jak można dyskryminować jedno dziecko wobec drugiego.
Tym bardziej, gdy są w bardzo podobnym wieku. Nie wiem jak można jedno faworyzować, a drugie olać, pomimo iż mówi się o obydwojgu, że się je kocha. Wychodzi na to, że jedno babcia kocha po prostu bardziej.
Nie pisałabym o tym gdyby ten problem nie dotykał mnie, a konkretnie mojego syna.

Młoda dostaje wszystko to, co chce, Michaś zrobi Jej krzywdę, na Michasia się krzyczy.
Z kolei gdy Onan(Prawie 3 latka ma Mała, więc rozumie więcej) zrobi krzywdę Miśkowi, wtedy już nie można ani krzyknąć, ani nic powiedzieć. I to Ona jest zawsze poszkodowana.
Boże, jak ja chcę mieć swoje mieszkanie !



01 sierpnia 2012

Tylko moje myśli.

Tutaj tylko ja,tutaj tylko o mnie, odskocznia od macierzyństwa. Na jedną małą chwilkę stanę się egoistką można powiedzieć. Ale to tylko tu, nigdzie więcej.



Tak myślę nad tym, co mogłoby Was chociaż troszkę zachęcić do zaglądania na bloga, i myślę że mogłabym napisać o moich planach, i marzeniach.





*Mieć swoje miejsce na ziemi.


Chodzi mi tutaj o swoje własne mieszkanie. B chciałby od razu dom, a ja niekoniecznie. Może być nawet wynajęte, ale chodzi o to, żebyśmy byli tam tylko my- z dala od tych wszystkich ludzi otaczających nas teraz. Mieszkanie, które mogłabym urządzić sama, poodbijać z Michasiem kolorowe w farbie ręce na białej ścianie, zamiast wstrętnej boazerii mieć kolorowe ściany, na których będą wisiały nasze zdjęcia, oh...

Miejsce, gdzie nikt nie zwróci mi uwagi, że coś nie stoi na swoim miejscu,miejsce gdzie nikt o nic nie będzie mi uwag robił, taaak.To szczególnie.





*Wykształcić się.

To już niebawem wejdzie w życie, bo we wrześniu wracam do szkoły znów.
Bardzo się cieszę, bo będę mogła znów robić to co lubię - pisać, czytać książki, uczyć się języka..
Już nie mogę się doczekać, i dokonam tego, mimo iż wszyscy dookoła twierdzą, że mi się nie uda i, że to tylko słomiany zapał.


*Wiązać pracę z moim hobby.
Chciałabym chodzić do pracy, w której byłoby mi dobrze, i chciałabym robić to co kocham.
Czyli robić zdjęcia. Chcę być fotografem. Właśnie tak interpretuję swój (podobno jakiś tam mam) talent, i mam nadzieję, że mój plan nie zostanie tylko słowem pisanym, a czynem ;)






*Mieć przyjaciela.

Ale takiego prawdziwego. Nie takiego, jakich już miałam rzekomo.Tylko cierpienia się najadłam, nie to nie dla mnie.
Potrzebuję wsparcia i rozmowy i zrozumienia. Bardzo potrzebuję i chcę by ktoś mi to dał.
Odwdzięczę się tym samym. Ci których tym obdarzyłam, mogliby potwierdzić.


*Zmienić ten swój paskudny charakter - a dokładniej żyć w zgodzie z B.
Podobno trzeba się dotrzeć. To w takim razie nasze dotarcie się trwa już dwa lata i potrwa jeszcze dłuuuuuugo, zanim ja Go chociaż w małym stopniu zrozumiem, minie dużo czasu.
Mniej kłótni więcej rozmów poproszę.

Bałagan.

Chciałam mieć menu na blogu, oh zachciało mi się porządków.
Wszystko teraz jest tu nie tak jak ma być, istny bałagan.  Na stronie głównej bloga wyświetla się, że Misiak ma osiem miesięcy, to nie prawda, przecież dziecko już półtora roku ma.
Nie wiem jak ja to wszystko teraz odkręce... Ah, te etykiety wredne.


Osiem miesięcy.

No to Misiak ma już osiem miesięcy.
Dzisiaj nauczył się tańczyć przy piosence Wolfmother - Woman <3 i bardzo Mu się to spodobało.
Zaczynam dzisiaj od intensywnego gromadzenia informacji na temat mojej szafy. Muszę zabrać ze sobą tyle rzeczy, że już sama nie wiem jak ja to wszystko spakuję...
No to powoli zaczynamy koniec naszego wyjazdu.
Jutro wracamy. I znowu 7 godzin w pociągu, huehuehue.
Jakie plany na dziś ? Jeszcze nie wiem, ale mam nadzieje, ze Michas nie bedzie mial znow dnia pelnego wrazen..
A na razie znikam, napiszę później, jutro...
We wtorek moje osiemnaście lat. Dowiedziałam się o tajnym planie urodzinowym dla mnie i jakoś tak mi źle...
Nie będzie ze mną nikogo, kto mógłby cieszyć się razem ze mną z tej okazji..
Strasznie mi przykro z tego powodu, ale będą ze mną moi najbliżsi..
Fajnie by było, gdyby mogło być choć troszeczkę inaczej..

Przezroczysta

Znikam, blaknę, staję się przezroczysta.
Ostatnie wydarzenia, doprowadziły do tego, że cała moja pozytywna energia do życia wyparowała.
Nie będę ukrywać, jest źle na maksa. Sama nie wiem już jak się wygrzebać z tego doła w którym tkwię.
Ale głowa do góry, Kasien - damy radę ! Trzeba się zebrać w sobie, pocieszyć i zmobilizować do działania.
Nie mogę się doczekać września, normalnie nie mogę juuuuuż. Wtedy się wszystko zmieni, wiem to na pewno.
Moje hobby jak na razie stoi w miejscu i nie ma żadnych nowych zdjęć. Komputer mi się psuje, już na szczęście w sobotę naprawimy go. Musiałam połowę swoich fot wrzucić z kompa na kartę, zrobiłam porządek w folderach, jestem z siebie dumna, bo dawno tego nie robiłam i szczerze mówiąc, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Michaś pomaga mi i uszczęśliwia mnie, i ogólnie to właśnie On jest jedynym promykiem szczęścia w tym całym gównie, które można nazwać życiem dorosłego człowieka.
Jak ja bym chciała wrócić do wieku 4-5 lat, wszystko wtedy było takie łatwe i proste.

Nie mogę zrozumieć mentalności ludzkiej.  Nie wiem jak można być zazdrosnym o rzeczy materialne, ogólnie nie wiem jak można być o cokolwiek zazdrosnym, na szczęście nie posiadam tej cechy.
A najbardziej dziwi mnie to jak można kłamać i wypierać się w kamienie, i 'odwracać kota ogonem' przed całym światem, zamiast przyznać się do błędu...
A czepianie się ludzi, po to by poprawić sobie humor to już w ogóle jest żałosne.
Oj Magda Magda, Odwie

DLACZEGO ?

Ludzie, dlaczego ja nie widzę tutaj nic ?
Jak tu jesteście i zaglądacie, to odezwijcie się czasem, napiszcie coś, cokolwiek.
Jeżeli podoba Wam się mój blog- napisz.
Bez komentarzy, obserwatorów nie ma bloga.

Dlatego proooooszę, zostawcie coś po sobie, bo to właśnie dzięki Wam mam ochotę pisać.
A jeśli nie będziecie, to w końcu mi się znudzi i zniknę.
Np dziś - 46 wyświetleń bloga, ani jednego komentarza, zero.
To bardzo przykre jest...

Oczywiście za każdy komentarz i ja się odwdzięczę ;)

Tak więc please ! Komentarze, no !


 Nie bądź taki, napisz do Nas !

Gdy Michaś płacze.

Przyznaję się bez bicia. Nie umiem reagować na Jego płacz. Nie wiem jak mam sobie radzić z Jego krzykiem, gdy coś chce. Nie radzę sobie z tym zupełnie.
Często podnoszę głos, nie wiem jak mam mówić do Niego, by przestał. Dziesięć tysięcy razy powtarzać to samo w kółko ? To takie trudne..
Z jednej strony jestem wściekła na samą siebie, z tego powodu iż nie umiem reagować na tą Jego histerię..
A z drugiej strony obwiniam Jego w myślach, że tak się zachowuje.
Tak, wiem wiem. Nie powinnam osądzać o nic dziecka. Oczywiście nigdy Mu tego nie powiem na głos. Ale czasami tak myślę, mam wrażenie wtedy, że jestem złą matką.
Ale przecież gwiazdkę z nieba bym Mu dała, nieba uchyliła ! Już sama nie wiem jak mam o tym myśleć. Czytałam na wielu stronach, że to wymuszanie i każdy inny krzyk i płacz bez łez trzeba ignorować, ponieważ dziecko będzie nauczone, że jak krzyknie i mama od razu przybiegnie na ratunek, i dostanie czego chce, to pomyśli 'acha, to jest dobry plan, będę robić tak częściej' . I  wtedy koniec, wymuszanie płaczem zostało zaakceptowane.
Oczywiście są i mamy, które zdecydowanie są przeciw niereagowaniu na krzyki i płacz, ponieważ powinno się wychowywać dzieci bezstresowo.
I tutaj też rację przyznaję bo wiem sama po sobie, że Michaś jest nerwowy i źle sypia, gdy na Niego krzyknę...

i już sama nie wiem.....

31 lipca 2012

dłuuuugi dzień.

Oh, jak miło posiedzieć sobie po długim dniu na kanapie z laptopem na kolanach ;)

Ale ja tu nie o tym.
Moje dziecię od rana szalało aż do teraz. Zmieniałam dzisiaj pościel naszego łóżka, poduszki, małe 'Jaśki' no i najcięższe..kołdra.
No to wsadziłam ja kołdrę do poszewki, wyrównałam. Odwracam się na chwilę od łóżka do komody, wracam do łóżka,  a tu moje dziecko nagle zniknęło.
Drzwi od pokoju zamknięte, więc wyparować nie mogło. Wołam - Miiichaś, gdzie jesteś ?
Patrzę a dziecko w poszewce siedzi na kołdrze i mówi a ku kuuu ! Oczywiście aparat padł więc nie sfotografowałam, ale może jak jutro ładne światło będzie to odtworzymy tą scenkę, bo warta uwiecznienia była ;)




Poszalał po ogródku i zasnął zmęczony, tak słodko, że aż nie mam serca Go ruszać. ;)

Boli mnie głowa dzisiaj cały dzień, nie wiem co ze sobą zrobić, jestem jakaś taka dzisiaj nie taka, jak powinnam być.

Chciałabym pójść na Carnaval Sztukmistrzów jeszcze raz.
Na fire show, oooooh tak <3


26 lipca 2012

Moje Kochane małe.

 Moje małe szczęście. Dziesiątego sierpnia będzie miało już półtora roku.
Jak ten czas leci szybko, to niesamowite jest.
Wczoraj byliśmy na wieczornym spacerze, dziecko się wyszalało, po spacerze kąpiel, kolacja, zabawa z rodzicami i spanie. Spało do 10tej. Jestem w szoku. <3





Zrozumiałam dzisiaj, że osoba o której kiedyś mówiłam, że jest moją przyjaciółką, tak naprawdę jest zazdrosna o moje dziecko.
O miłość, którą daje mi Michaś, o wierność o to, że On zawsze ze mną będzie.
Normalnie nie mogę w to uwierzyć.
Wciąż wytyka mi moje błędy, wrzuca jakieś dziwne posty na swojego fotobloga , a tak naprawdę wychodzi na to, że chodzi tylko i wyłącznie o Michasia.
Dziwne jest to dla mnie, ponieważ ja nigdy nie zazdrościłam nigdy nikomu i nie wiem co to jest zazdrość.


Od zawsze wiedziałam, że jest fałszywa, ale jakoś przymykałam na to oko... A teraz jest coraz gorzej, jest tragicznie wręcz. Dziewczyna od zawsze była zazdrosna, ale teraz to nie może znieść tego, że ja mam moje małe serduszko, a Ona tak naprawdę nie ma nikogo przy sobie.

Czas przyznać się do błędu.

24 lipca 2012

Przyjaciel

Przyjaciel
Trudno jest zdefiniować to słowo..
Z jednej strony ktoś, kto zawsze Ci pomoże, ktoś kto wysłucha, ktoś kto będzie przy tobie bez względu na wszystko, na to jakie masz wady i jakie zalety,ktoś kto jest szczery wobec Ciebie, nie kręci, zna Cię od podszewki, nie musisz mówić Mu jaki masz humor bo On wie.

Z drugiej strony musi być to osoba szczera. Szczerość w przyjaźni jest najważniejsza. No i  zaufanie.
Przyjaciel powinien wspierać, przede wszystkim. Zaufanie. Oczywiście powierzam mu to, co dotyczy mnie, a nie innych osób. Zaufanie też ma określone granice - każdy człowiek ma granice intymności, których przekroczyć nawet przyjaciel nie ma prawa.
Bo przyjaźń to przede wszystkim zaufanie i umiejętność dawania z siebie tego, co najlepsze po obu stronach... Marze o takim przyjacielu, który zawsze bedzie ze mną - chociaż myślami, ale żebym czuła jego obecność... O kimś, komu będę mogła powierzyć najskrytsze myśli i On tego nie wykorzysta przeciwko mnie... O kimś, do kogo będę mogła zadzwonić o 2 w nocy i się wypłakać... Ja jestem gotowa dać to samo... Jak do tej pory nie spotkałam nikogo takiego...




Kilka razy bardzo się rozczarowałam...przyjaźnią?Pseudo-przyjaźnią?... Trudno mi to określić... Nie wiem nawet, czy przyjaźń naprawdę istnieje... Może mam zbyt duże oczekiwania? Zawsze zbyt mocno się zaangażowałam, dawałam z siebie wszystko, ale druga strona już nie zawsze... Więc to nie była przyjaźń...

Z drugiej strony jest źle żyć samemu, nie mieć nikogo, z kim można porozmawiać, dlatego dobrze, że mam takie dwie osoby, i nie mam zamiaru tego niszczyć.
Tyle razy myślałam o tym, by przeprowadzić się znów na Śląsk. A teraz cieszę się, że jestem tutaj i nie mam zamiaru nic zmieniać.



19 lipca 2012

Sennn.

Jest 8.38 dokładnie8.39. A ja zamiast spać jeszcze z Młodym do dziewiątej siedzę tu i jestem w takim szoku, że normalnie aż brak mi słów.
Mój dzisiejszy sen był tak realistyczny, że aż sama się go przestraszyłam. Czułam wszystko i powiedziałabym nawet, że może i żałuję że się obudziłam, bo ciekawe byłoby zakończenie tego snu.
Śnił mi się ktoś ważny... Ktoś, kto był bardzo bliską mi osobą przez bardzo długi czas, i nadal jest, tylko że nie utrzymujemy ze sobą kontaktu... i właściwie to szkoda mi bardzo tej znajomości.

Ale sen był przepiękny, naprawdę.



Wczoraj był dzień pełen emocji... miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Musi być.
Michaś pięknie spał z tatą - takie dwie kopie, mała i duża leżące na tym samym boku <3
Iiiii.. boli mnie głowa po wczoraj, tak myślę.
No i ten.. Chyba potrzebuję prysznica i kawy, o tak. Kaaaaawy, dużej ilości kawy.
Napiszę tu coś może później ? nie wiem.
Porobię dzisiaj jakieś zdjęcia. Tak, zdecydowanie zrobię kilka zdjęć.

13 lipca 2012

Znikam, blaknę, staję się przezroczysta.
Ostatnie wydarzenia, doprowadziły do tego, że cała moja pozytywna energia do życia wyparowała.
Nie będę ukrywać, jest źle na maksa. Sama nie wiem już jak się wygrzebać z tego doła w którym tkwię.
Ale głowa do góry, Kasien - damy radę ! Trzeba się zebrać w sobie, pocieszyć i zmobilizować do działania.
Nie mogę się doczekać września, normalnie nie mogę juuuuuż. Wtedy się wszystko zmieni, wiem to na pewno.
Moje hobby jak na razie stoi w miejscu i nie ma żadnych nowych zdjęć. Komputer mi się psuje, już na szczęście w sobotę naprawimy go. Musiałam połowę swoich fot wrzucić z kompa na kartę, zrobiłam porządek w folderach, jestem z siebie dumna, bo dawno tego nie robiłam i szczerze mówiąc, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Michaś pomaga mi i uszczęśliwia mnie, i ogólnie to właśnie On jest jedynym promykiem szczęścia w tym całym gównie, które można nazwać życiem dorosłego człowieka.
Jak ja bym chciała wrócić do wieku 4-5 lat, wszystko wtedy było takie łatwe i proste.

Nie mogę zrozumieć mentalności ludzkiej.  Nie wiem jak można być zazdrosnym o rzeczy materialne, ogólnie nie wiem jak można być o cokolwiek zazdrosnym, na szczęście nie posiadam tej cechy.
A najbardziej dziwi mnie to jak można kłamać i wypierać się w kamienie, i 'odwracać kota ogonem' przed całym światem, zamiast przyznać się do błędu...
A czepianie się ludzi, po to by poprawić sobie humor to już w ogóle jest żałosne.
Oj Magda Magda, Od zawsze byłaś taka i nigdy chyba się już nie zmienisz.
Na szczęście ja potrafię ignorować takich ludzi jak Ty.
Tak więc na próżno się starasz koleżanko. (;

24 czerwca 2012

Od kwietnia dzieje się ze mną coś niedobrego. I stwierdzam, że jest to destrukcyjne wręcz..
Destrukcyjne, bo zakazane w stu procentach, a ja nie mogę się z tego wyrwać. Nie umiem, nie wiem jak to wytłumaczyć komukolwiek, chciałabym to wykrzyczeć całemu światu, a wciąż mogę mówić tylko pół słówkami..
I wciąż tylko parę dźwięków gitary, a ja już znowu tysiące myśli i wspomnienia wracają..
Niech ktoś to ze mnie wyrzuci w cholerę, bo sama nie dam rady.
SOJA- She still loves me.mp3


 samojebka, tralalala.


18 czerwca 2012

wdbisbvlsd

Kiedyś znajdę dla Nas dom, z wielkim oknem na świat...
Znowu będziesz ufał mi, nie pozwolę Ci się bać,
Kiedyś wszystkie czarne dni, obrócimy w dobry żart,
znowu będziesz ufał mi..

Na dworze jest dziś okrutnie gorąco, wręcz tragicznie - nie mogę się doczekać późnego wieczora, gdy wyjdę na papierosa i będzie tak przyjemnie chłodno.
Śniło mi się dziś, że mieliśmy swoje własne mieszkanie, jaki to był przepiękny seeeen <3, ale jak mówią, podobno sny są odwrotnością rzeczywistości, więc wiadomo, że nigdy tak nie będzie, a na pewno nie w bliskiej przyszłości.hahahaha, no cudownie.

Wciąż zbieram się na zrobienie tła, ale jakoś nie mogę nic wymyślić, a jak już coś wymyślę, to po 30 minutach zmieniam zdanie, iż jednak to nie to. Mam jakąś koncepcję, ale zrealizuję to dopiero jutro.




31 maja 2012

Doszłam do wniosku, że ten mój blog jest strasznie ciemny, więc niebawem zajmę się zmianą jego wyglądu.
Tylko muszę się konkretnie zastanowić nad kolorystyką i zdjęciem tytułowym..

Już nie mogę doczekać się jutra. Idę na koncert Grubsona, po całym dniu błagania skamlania i rozmawiania z narzeczonym, wynegocjowałam pozwolenie na wyjście  i barrrdzo barrdzo się cieszę ! ;) Anesku, Agniesia idzieeeeemy !
Na niczym nie potrafię się skupić, wciąż mam w głowie tylko jutrzejszą imprezę, i tą genialną chwilę, gdy w końcu usłyszę nowy kawałek Grubsona Złap za.mp3 <3 Tak mi się spodobał, że słucham go od dwóch dni w kółko i chyba mi się nie znudzi :3

I znów, kolejny dzień czuję się jakaś taka zestresowana, roztargniona, bujam w obłokach, wpadłam w jakiś dziwny stan. Nawet nie mogę ostatnio opanować moich trzęsących się dłoni, w wyniku czego, malowanie paznokci nie wychodzi mi ani trochę...


Przed chwilą mój laptop zwariował. Jestem w szoku normalnie, bo nigdy się tak nie zachowywał. Zaczął buczeć i wyskoczyło czarne tło, w środku jakiś niebieski kwadrat z napisem o systemie windows. Zupełnie nie wiedziałam co zrobić, więc natychmiast go wyłączyłam, i po ponownym odpaleniu jest na razie ok...
Mam nadzieję, że nie zrobi tego więcej, bo dostanę zawału.

A zdjęcie kamerkowe z wczoraj.










20 maja 2012

rest of my life

Tysiące myśli z jednej na drugą przelatują przez moją głowę, nie wiem zupełnie jak mam to uspokoić, w jaki sposób opanować ten natłok tych wszelkich głupstw tłoczących się w moim umyśle.'Głupstwami nazywam tu wszystko to, co zbędne - wszelkie te myśli, których w ogóle nie powinno być, ponieważ są wręcz zakazane.
Niestety nie wiem jak mogłabym uczynić, by moja głowa się wyczyściła.. Może powinnam włożyć ją do pralki? hahaha, nie no. To byłoby jeszcze gorsze..
Nie wiem nic,zupełnie nic już nie wiem. Masło maślane. kurwa. Kasien, chyba najwyższy czas się ogarnąć...
Ale stop. Nie, nie, nie, nie, NIE ! Mi jest bardzo dobrze z tym wszystkim, z tym całym sajgonem, jaki jest i chyba nie chcę tego zmieniać..
Siedzę sobie w mojej pięknej bańce, dopuszczam do siebie, tylko to co mi się podoba, mam piękną ochronę, właściwie większość tego cholerstwa mnie nie dotyczy, jest dobrze przecież ;3

Nie, ja nic dzisiaj już nie wiem po za tym, że za chwilę spędzę kolejną noc na skajpie,mhrrr jak miło <3

Zakochałam się w tej piosence, ma taki tekst, że po prostu perfekcyjnie do mnie przemawia, no ;3
Mogłabym jej słuchać całymi godzinami, dniami i nocami, mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrau !

A, no właśnie, jak już tak piszę o muzyce, to pytanie.
 Czy jest taki facet na świecie, który zatańczy ze mną przytulańca do Unchained melody bez ani jednego słówka o tym, że to piosenka dla bab ?




18 maja 2012

Marmolada.

Osiemnasty maja, beznadziejny, szaro bury, zimny dzień. Byliśmy na spacerze, mieliśmy robić zdjęcia, ale mądra mama zabrała ze sobą nikona bez karty pamięci, która została w laptopie -,-
13 maja był dla Nas na maksa pechowym dniem, tak dużo nerwów, to ja się w życiu "nie najadłam" . Nie będę mówić szczegółowo, ale nigdy więcej. Zaczynam wierzyć w pechową liczbę trzynaście.

Wciąż mam w głowie te cholernie niewłaściwe myśli, i dokuczają mi one bardzo bardzo mocno i wcale mi się to nie podoba.Chciałabym zrobić taki porządny reset mojej głowy, by wszystko co niewłaściwe zniknęło jak za pstryknięciem palcami... Wiem, że to niewłaściwa osoba, niewłaściwe miejsce i cholerna niewłaściwa sytuacja, i za każdym razem, gdy staram się o tym zapomnieć, zneutralizować, wymazać z głowy, coraz więcej myśli o tym napływa i coraz więcej o tym myślę i tak mnie to denerwuje, że normalnie aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !
Próbowałam już wszystkich sposobów na destrukcję tego dziwnego uczucia, ale nic nie pomaga. Heeeej, mógłby mi ktoś po prostu strzelić w łeb z jakiejś pałki ?

Koncert NDK był cudownygenialnymegazajebisty, a przede wszystkim NIEZAPOMNIANY <3 Wytańczyłam się za wszystkie czasy, aż włosy miałam całe mokre ;) Wyszalałam się, wykrzyczałam, później na AOSie pośpiewałam sobie Zawsze Tam Gdzie Ty , przemyślałam dużo, i ogólnie było cudownie. Do tego dopadło nas jakichś dwóch kolesi, którzy stwierdzili, że jesteśmy z wariatkowa, okeeey - no ogólnie mówiąc było cudownie i bardzo się cieszę, że spędziłam ten czas w taki sposób z tak wspaniałymi ludźmi <3
Niestety brak jakiegokolwiek zdjęcia z tamtej imprezy jest spowodowany tym, żę mądra Kasia nie wzięła ze sobą aparatu, ale w sumie- może to i dobrze.

Wczoraj Michaś uczył się mówić marmolada, co prawda nie wychodziło Mu to ani trochę, ale zdjęcie jest ;)