31 lipca 2012

dłuuuugi dzień.

Oh, jak miło posiedzieć sobie po długim dniu na kanapie z laptopem na kolanach ;)

Ale ja tu nie o tym.
Moje dziecię od rana szalało aż do teraz. Zmieniałam dzisiaj pościel naszego łóżka, poduszki, małe 'Jaśki' no i najcięższe..kołdra.
No to wsadziłam ja kołdrę do poszewki, wyrównałam. Odwracam się na chwilę od łóżka do komody, wracam do łóżka,  a tu moje dziecko nagle zniknęło.
Drzwi od pokoju zamknięte, więc wyparować nie mogło. Wołam - Miiichaś, gdzie jesteś ?
Patrzę a dziecko w poszewce siedzi na kołdrze i mówi a ku kuuu ! Oczywiście aparat padł więc nie sfotografowałam, ale może jak jutro ładne światło będzie to odtworzymy tą scenkę, bo warta uwiecznienia była ;)




Poszalał po ogródku i zasnął zmęczony, tak słodko, że aż nie mam serca Go ruszać. ;)

Boli mnie głowa dzisiaj cały dzień, nie wiem co ze sobą zrobić, jestem jakaś taka dzisiaj nie taka, jak powinnam być.

Chciałabym pójść na Carnaval Sztukmistrzów jeszcze raz.
Na fire show, oooooh tak <3


26 lipca 2012

Moje Kochane małe.

 Moje małe szczęście. Dziesiątego sierpnia będzie miało już półtora roku.
Jak ten czas leci szybko, to niesamowite jest.
Wczoraj byliśmy na wieczornym spacerze, dziecko się wyszalało, po spacerze kąpiel, kolacja, zabawa z rodzicami i spanie. Spało do 10tej. Jestem w szoku. <3





Zrozumiałam dzisiaj, że osoba o której kiedyś mówiłam, że jest moją przyjaciółką, tak naprawdę jest zazdrosna o moje dziecko.
O miłość, którą daje mi Michaś, o wierność o to, że On zawsze ze mną będzie.
Normalnie nie mogę w to uwierzyć.
Wciąż wytyka mi moje błędy, wrzuca jakieś dziwne posty na swojego fotobloga , a tak naprawdę wychodzi na to, że chodzi tylko i wyłącznie o Michasia.
Dziwne jest to dla mnie, ponieważ ja nigdy nie zazdrościłam nigdy nikomu i nie wiem co to jest zazdrość.


Od zawsze wiedziałam, że jest fałszywa, ale jakoś przymykałam na to oko... A teraz jest coraz gorzej, jest tragicznie wręcz. Dziewczyna od zawsze była zazdrosna, ale teraz to nie może znieść tego, że ja mam moje małe serduszko, a Ona tak naprawdę nie ma nikogo przy sobie.

Czas przyznać się do błędu.

24 lipca 2012

Przyjaciel

Przyjaciel
Trudno jest zdefiniować to słowo..
Z jednej strony ktoś, kto zawsze Ci pomoże, ktoś kto wysłucha, ktoś kto będzie przy tobie bez względu na wszystko, na to jakie masz wady i jakie zalety,ktoś kto jest szczery wobec Ciebie, nie kręci, zna Cię od podszewki, nie musisz mówić Mu jaki masz humor bo On wie.

Z drugiej strony musi być to osoba szczera. Szczerość w przyjaźni jest najważniejsza. No i  zaufanie.
Przyjaciel powinien wspierać, przede wszystkim. Zaufanie. Oczywiście powierzam mu to, co dotyczy mnie, a nie innych osób. Zaufanie też ma określone granice - każdy człowiek ma granice intymności, których przekroczyć nawet przyjaciel nie ma prawa.
Bo przyjaźń to przede wszystkim zaufanie i umiejętność dawania z siebie tego, co najlepsze po obu stronach... Marze o takim przyjacielu, który zawsze bedzie ze mną - chociaż myślami, ale żebym czuła jego obecność... O kimś, komu będę mogła powierzyć najskrytsze myśli i On tego nie wykorzysta przeciwko mnie... O kimś, do kogo będę mogła zadzwonić o 2 w nocy i się wypłakać... Ja jestem gotowa dać to samo... Jak do tej pory nie spotkałam nikogo takiego...




Kilka razy bardzo się rozczarowałam...przyjaźnią?Pseudo-przyjaźnią?... Trudno mi to określić... Nie wiem nawet, czy przyjaźń naprawdę istnieje... Może mam zbyt duże oczekiwania? Zawsze zbyt mocno się zaangażowałam, dawałam z siebie wszystko, ale druga strona już nie zawsze... Więc to nie była przyjaźń...

Z drugiej strony jest źle żyć samemu, nie mieć nikogo, z kim można porozmawiać, dlatego dobrze, że mam takie dwie osoby, i nie mam zamiaru tego niszczyć.
Tyle razy myślałam o tym, by przeprowadzić się znów na Śląsk. A teraz cieszę się, że jestem tutaj i nie mam zamiaru nic zmieniać.



19 lipca 2012

Sennn.

Jest 8.38 dokładnie8.39. A ja zamiast spać jeszcze z Młodym do dziewiątej siedzę tu i jestem w takim szoku, że normalnie aż brak mi słów.
Mój dzisiejszy sen był tak realistyczny, że aż sama się go przestraszyłam. Czułam wszystko i powiedziałabym nawet, że może i żałuję że się obudziłam, bo ciekawe byłoby zakończenie tego snu.
Śnił mi się ktoś ważny... Ktoś, kto był bardzo bliską mi osobą przez bardzo długi czas, i nadal jest, tylko że nie utrzymujemy ze sobą kontaktu... i właściwie to szkoda mi bardzo tej znajomości.

Ale sen był przepiękny, naprawdę.



Wczoraj był dzień pełen emocji... miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Musi być.
Michaś pięknie spał z tatą - takie dwie kopie, mała i duża leżące na tym samym boku <3
Iiiii.. boli mnie głowa po wczoraj, tak myślę.
No i ten.. Chyba potrzebuję prysznica i kawy, o tak. Kaaaaawy, dużej ilości kawy.
Napiszę tu coś może później ? nie wiem.
Porobię dzisiaj jakieś zdjęcia. Tak, zdecydowanie zrobię kilka zdjęć.

13 lipca 2012

Znikam, blaknę, staję się przezroczysta.
Ostatnie wydarzenia, doprowadziły do tego, że cała moja pozytywna energia do życia wyparowała.
Nie będę ukrywać, jest źle na maksa. Sama nie wiem już jak się wygrzebać z tego doła w którym tkwię.
Ale głowa do góry, Kasien - damy radę ! Trzeba się zebrać w sobie, pocieszyć i zmobilizować do działania.
Nie mogę się doczekać września, normalnie nie mogę juuuuuż. Wtedy się wszystko zmieni, wiem to na pewno.
Moje hobby jak na razie stoi w miejscu i nie ma żadnych nowych zdjęć. Komputer mi się psuje, już na szczęście w sobotę naprawimy go. Musiałam połowę swoich fot wrzucić z kompa na kartę, zrobiłam porządek w folderach, jestem z siebie dumna, bo dawno tego nie robiłam i szczerze mówiąc, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Michaś pomaga mi i uszczęśliwia mnie, i ogólnie to właśnie On jest jedynym promykiem szczęścia w tym całym gównie, które można nazwać życiem dorosłego człowieka.
Jak ja bym chciała wrócić do wieku 4-5 lat, wszystko wtedy było takie łatwe i proste.

Nie mogę zrozumieć mentalności ludzkiej.  Nie wiem jak można być zazdrosnym o rzeczy materialne, ogólnie nie wiem jak można być o cokolwiek zazdrosnym, na szczęście nie posiadam tej cechy.
A najbardziej dziwi mnie to jak można kłamać i wypierać się w kamienie, i 'odwracać kota ogonem' przed całym światem, zamiast przyznać się do błędu...
A czepianie się ludzi, po to by poprawić sobie humor to już w ogóle jest żałosne.
Oj Magda Magda, Od zawsze byłaś taka i nigdy chyba się już nie zmienisz.
Na szczęście ja potrafię ignorować takich ludzi jak Ty.
Tak więc na próżno się starasz koleżanko. (;

24 czerwca 2012

Od kwietnia dzieje się ze mną coś niedobrego. I stwierdzam, że jest to destrukcyjne wręcz..
Destrukcyjne, bo zakazane w stu procentach, a ja nie mogę się z tego wyrwać. Nie umiem, nie wiem jak to wytłumaczyć komukolwiek, chciałabym to wykrzyczeć całemu światu, a wciąż mogę mówić tylko pół słówkami..
I wciąż tylko parę dźwięków gitary, a ja już znowu tysiące myśli i wspomnienia wracają..
Niech ktoś to ze mnie wyrzuci w cholerę, bo sama nie dam rady.
SOJA- She still loves me.mp3


 samojebka, tralalala.


18 czerwca 2012

wdbisbvlsd

Kiedyś znajdę dla Nas dom, z wielkim oknem na świat...
Znowu będziesz ufał mi, nie pozwolę Ci się bać,
Kiedyś wszystkie czarne dni, obrócimy w dobry żart,
znowu będziesz ufał mi..

Na dworze jest dziś okrutnie gorąco, wręcz tragicznie - nie mogę się doczekać późnego wieczora, gdy wyjdę na papierosa i będzie tak przyjemnie chłodno.
Śniło mi się dziś, że mieliśmy swoje własne mieszkanie, jaki to był przepiękny seeeen <3, ale jak mówią, podobno sny są odwrotnością rzeczywistości, więc wiadomo, że nigdy tak nie będzie, a na pewno nie w bliskiej przyszłości.hahahaha, no cudownie.

Wciąż zbieram się na zrobienie tła, ale jakoś nie mogę nic wymyślić, a jak już coś wymyślę, to po 30 minutach zmieniam zdanie, iż jednak to nie to. Mam jakąś koncepcję, ale zrealizuję to dopiero jutro.




31 maja 2012

Doszłam do wniosku, że ten mój blog jest strasznie ciemny, więc niebawem zajmę się zmianą jego wyglądu.
Tylko muszę się konkretnie zastanowić nad kolorystyką i zdjęciem tytułowym..

Już nie mogę doczekać się jutra. Idę na koncert Grubsona, po całym dniu błagania skamlania i rozmawiania z narzeczonym, wynegocjowałam pozwolenie na wyjście  i barrrdzo barrdzo się cieszę ! ;) Anesku, Agniesia idzieeeeemy !
Na niczym nie potrafię się skupić, wciąż mam w głowie tylko jutrzejszą imprezę, i tą genialną chwilę, gdy w końcu usłyszę nowy kawałek Grubsona Złap za.mp3 <3 Tak mi się spodobał, że słucham go od dwóch dni w kółko i chyba mi się nie znudzi :3

I znów, kolejny dzień czuję się jakaś taka zestresowana, roztargniona, bujam w obłokach, wpadłam w jakiś dziwny stan. Nawet nie mogę ostatnio opanować moich trzęsących się dłoni, w wyniku czego, malowanie paznokci nie wychodzi mi ani trochę...


Przed chwilą mój laptop zwariował. Jestem w szoku normalnie, bo nigdy się tak nie zachowywał. Zaczął buczeć i wyskoczyło czarne tło, w środku jakiś niebieski kwadrat z napisem o systemie windows. Zupełnie nie wiedziałam co zrobić, więc natychmiast go wyłączyłam, i po ponownym odpaleniu jest na razie ok...
Mam nadzieję, że nie zrobi tego więcej, bo dostanę zawału.

A zdjęcie kamerkowe z wczoraj.










20 maja 2012

rest of my life

Tysiące myśli z jednej na drugą przelatują przez moją głowę, nie wiem zupełnie jak mam to uspokoić, w jaki sposób opanować ten natłok tych wszelkich głupstw tłoczących się w moim umyśle.'Głupstwami nazywam tu wszystko to, co zbędne - wszelkie te myśli, których w ogóle nie powinno być, ponieważ są wręcz zakazane.
Niestety nie wiem jak mogłabym uczynić, by moja głowa się wyczyściła.. Może powinnam włożyć ją do pralki? hahaha, nie no. To byłoby jeszcze gorsze..
Nie wiem nic,zupełnie nic już nie wiem. Masło maślane. kurwa. Kasien, chyba najwyższy czas się ogarnąć...
Ale stop. Nie, nie, nie, nie, NIE ! Mi jest bardzo dobrze z tym wszystkim, z tym całym sajgonem, jaki jest i chyba nie chcę tego zmieniać..
Siedzę sobie w mojej pięknej bańce, dopuszczam do siebie, tylko to co mi się podoba, mam piękną ochronę, właściwie większość tego cholerstwa mnie nie dotyczy, jest dobrze przecież ;3

Nie, ja nic dzisiaj już nie wiem po za tym, że za chwilę spędzę kolejną noc na skajpie,mhrrr jak miło <3

Zakochałam się w tej piosence, ma taki tekst, że po prostu perfekcyjnie do mnie przemawia, no ;3
Mogłabym jej słuchać całymi godzinami, dniami i nocami, mrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrau !

A, no właśnie, jak już tak piszę o muzyce, to pytanie.
 Czy jest taki facet na świecie, który zatańczy ze mną przytulańca do Unchained melody bez ani jednego słówka o tym, że to piosenka dla bab ?




18 maja 2012

Marmolada.

Osiemnasty maja, beznadziejny, szaro bury, zimny dzień. Byliśmy na spacerze, mieliśmy robić zdjęcia, ale mądra mama zabrała ze sobą nikona bez karty pamięci, która została w laptopie -,-
13 maja był dla Nas na maksa pechowym dniem, tak dużo nerwów, to ja się w życiu "nie najadłam" . Nie będę mówić szczegółowo, ale nigdy więcej. Zaczynam wierzyć w pechową liczbę trzynaście.

Wciąż mam w głowie te cholernie niewłaściwe myśli, i dokuczają mi one bardzo bardzo mocno i wcale mi się to nie podoba.Chciałabym zrobić taki porządny reset mojej głowy, by wszystko co niewłaściwe zniknęło jak za pstryknięciem palcami... Wiem, że to niewłaściwa osoba, niewłaściwe miejsce i cholerna niewłaściwa sytuacja, i za każdym razem, gdy staram się o tym zapomnieć, zneutralizować, wymazać z głowy, coraz więcej myśli o tym napływa i coraz więcej o tym myślę i tak mnie to denerwuje, że normalnie aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !
Próbowałam już wszystkich sposobów na destrukcję tego dziwnego uczucia, ale nic nie pomaga. Heeeej, mógłby mi ktoś po prostu strzelić w łeb z jakiejś pałki ?

Koncert NDK był cudownygenialnymegazajebisty, a przede wszystkim NIEZAPOMNIANY <3 Wytańczyłam się za wszystkie czasy, aż włosy miałam całe mokre ;) Wyszalałam się, wykrzyczałam, później na AOSie pośpiewałam sobie Zawsze Tam Gdzie Ty , przemyślałam dużo, i ogólnie było cudownie. Do tego dopadło nas jakichś dwóch kolesi, którzy stwierdzili, że jesteśmy z wariatkowa, okeeey - no ogólnie mówiąc było cudownie i bardzo się cieszę, że spędziłam ten czas w taki sposób z tak wspaniałymi ludźmi <3
Niestety brak jakiegokolwiek zdjęcia z tamtej imprezy jest spowodowany tym, żę mądra Kasia nie wzięła ze sobą aparatu, ale w sumie- może to i dobrze.

Wczoraj Michaś uczył się mówić marmolada, co prawda nie wychodziło Mu to ani trochę, ale zdjęcie jest ;)




26 kwietnia 2012

mirabelki

Kwitnąca mirabelka.
Kasienkey ostatnio zaczęła więcej imprezować i sama nie wie czy to dobrze.
Ale jest fajnie, nawet mega fajnie ^^ Co prawda drażni mnie kilka osób, ale to można puścić mimo uszu.
Króliki są taaaaakie fajne <3
Misiaczek staje się coraz bardziej samodzielny i ma zajawkę na Mamuniaaa ;d Bardzo słodko to brzmi ;)
W sobotę urodzinki Anes, a za tydzień ognisko in da DZIAŁECZKA ;d Znowu będzie masakrycznie ;d
A tak apropo's działki : Zdjęcie pt. Kosmos, zobacz - oczko !
kocham takie imprezy ^^

16 kwietnia 2012

my lovely fullcap.

SŁUUUCHAJ TEGO I ZAKOCHAJ SIĘ TAK JAK JA, zią !



Jedno wielkie, ogromne rozczarowanie, wielka przykrość, zastanawianie się, nie. W sumie to zastanawianie się już olałam, mam to gdzieś, ale nadal tam w głębi mojego serca, z tyłu głowy, siedzi myśl "ej, no ! Dlaczego ? Co ja takiego zrobiłam, że tak się stało?"
No ale jak tak teraz o tym myślę, to zaczynam kumać, że to w sumie nigdy nie miało większej przyszłości i tak jakby było to tylko urojeniem moim, Twoim i wgle naszym ? Czy mogę tak to nazwać ? Nie wiem, i tak z resztą nie dostanę odpowiedzi na to pytanie, bo jestem tak unikana pięknie, że to bajka <3

Przez dwie godziny, mój światopogląd obrócił się o 360 stopni, normalnie lol.
Jestem zszokowana, zaskoczona - pozytywnie, chociaż może i zaniepokojona. Czy to tylko takie moje wrażenie, czy tak było ? Mam tyle pytań i nikt nie jest w stanie mi na nie odpowiedzieć, wrrrrrrrrrrrr - dlaczego ? ;<

Piąteczek był wspaniały, chcę powtóreczkę koniecznie ! <3
A dziś specjalne dzięki dla mojej ukochanej Agniesi, za tą nutkę, za mini spacerek i wgle, ogólnie za WSZYSTKO ! ;*;*;*;*
I w następny piąteczek sesyjka dla A i partypartyparty<3

Misiak był dzisiaj wyjątkowo grzeczny. ;3
Czwóreczki cztery, welcome ;)

20 marca 2012

Wiosenny weekend.

Weekend tak jak w tytule, cudownie wiosenny - cieplutko i słonecznie, aż czuć było wiosnę w powietrzu.
W sobotę dziecię pojechało do babci, która wyprowadziła je aż na starówkę. Oczywiście poszli w trójkę, bo psa na spacer też zabrać trzeba.
Młody prowadził psa, a Babcia Młodego. Wyglądało to niesamowicie.

A w niedziele, powtórka z rozrywki, tym razem rodzice wzięli dziecię na spacer, bo szkoda byłoby taką pogodę zmarnować.
Planowany był wypad na wystawę zwierząt w ludowym - kolejka na kilometr, więc zrezygnowaliśmy.
Udaliśmy się na plac zabaw, i mogę się założyć, że huśtawka była dla dziecka bardziej interesująca niż te zwierzęta w klatkach.

Po całym dniu biegania, huśtania się, jeżdzenia trolejbusami, cała nasza trójka była wykończona.
Pomimo zmęczenia ten weekend można zaliczyć do bardzo udanych, poproszę więcej takich dni !
Zdecydowanie.








10 marca 2012

trolololololololo.

Bywają takie wieczory, kiedy słuchając muzyki patrzysz w sufit, chociaż łzy zasłaniają cały widok. Nic nie mówisz, chociaż usta chcą krzyczeć. W końcu sięgasz telefon, aby zadzwonić, podzielić się swym smutkiem. Wchodzisz w książkę telefoniczną i nie wiesz, jaki numer wybrać, przecież nikt nie czeka na Twój telefon, nikt nie odbierze.

Moi drodzy, pragnę Wam oświadczyć, że jest wiosna !
Jest słońce, jest cieplej, jest piękne błękitne nieeeebo, w powietrzu czuć zapach energii, zapału do życia i wgle, jest pięknie ! Trzeba się nacieszyć pozytywną energią bijącą od naszego kochanego słoneczka i działać na plus dla naszego życia ! O to moje przesłanie na teraźniejszą porę roku ;)





 Trzeba by się Cieszyć tylko tym co się ma,
Bo tak niewiele zostało nam,
Radość z życia czerpać garściami każdego dnia,
Póki jest moc, póki jest chęć, póki jest plan,

Uwierz, że nie ma niczego lepszego niż,
Być kimś wyjątkowym dziś,
Jak rozkwitający kwiat, nie spadający liść,
Świecić a nie ciągle w tłumie iść,

A Świat codziennie na swą twarz spada,
Leci a z nim wraz spada
Cała hipokryzja, propaganda,
Razem z nim spada w dół <3

10 lutego 2012

Michaśko ma dzisiaj roczek. Z niemowlaka stał się dzieckiem. Pamiętam, jak był taki maleńki,a  tu już rok mamy. Jak to szybko zleciało...


Podsumuję Go tu dziś troszeczkę.
Chodzi już bez problemu, czasami podtrzymuje się ściany - najczęściej, gdy wchodzi na schodek.
Mówi 'mama' 'tata' 'ide' 'nie' 'baba' 'dada' 'mei mei' na kotka, 'ła ła' na pieska. 
Oczywiście 'tikum' i 'dladla' to są niezastąpione słowa w Jego słowniku. 
Z zabaw ruchowych - kosi kosi ma już opanowane do perfekcji. 'Pa pa' robi, gdy widzi, że ktoś z Nas wychodzi z pokoju, lub idzie w stronę drzwi wyjściowych. 
Klocki nakłada jeden na drugi, potrafi zająć się samemu nawet na godzinę, przy zabawkach.
Nie mamy żadnych problemów z jedzeniem - uwielbia wszelkiego rodzaju zupy i kotlety mielone.
Śpi  w miarę dobrze - tylko raz budzi się na jedzenie. Wiem, że to niedobrze, ale ostatnio pije w nocy soczek, niż cyca..
Reaguje na moje pozwolenia i zakazy, gdy np. otwiera szafkę - ja powiem 'zamknij szafkę' od razu zamyka. To samo ze schodami na górę.
Przecudownie tańczy, w rytm muzyki. Ma już kilka swoich ulubionych piosenek.
Potrafi rozmawiać przez telefon. Odpowiada po swojemu podczas 'rozmowy' .
Bawi się samochodami, jeździ 'brum brum' .
Chodzi na dworze za rączkę i strasznie podobają mu się wszelkiego rodzaju kamyki.
No i pozuje mi do zdjęć co jest mega urocze <3


Kilka zdjęć Miśka z pierwszych urodzin.








 








16 stycznia 2012

Z wczorajszego pierwszego wypadu Michasia na sanki. Dziecko całą drogę miało wielkie oczy, i chociaż wiatr wiał w buźkę - podobało się bardzo.
Tata ciągnął sanki, mama robiła zdjęcia. Całkiem przyjemny był ten spacerek.
Dziś przygotowuję się psychicznie do walki z urzędami.
Ah, jak ja tego nienawidzę ! -,-
Tata dzisiaj ma pierwszy dzień w pracy, więc mocno trzymamy za Niego kciuki !!!









11 stycznia 2012

We found love.
Jak nigdy Jej specjalnie nie lubiłam - odmiana o 100%, płyta świetna.
Michael prawie chodzi, najwięcej zrobił 6 kroków. (;
Coś zaczyna się dziać, zmiany są dobre.





26 grudnia 2011

Zaczynam odczuwać brak aktywności życiowej. Zaczynam wariować już od tego siedzenia w domu, nie znoszę tej ciągłej monotonii, tego wiecznego bycia w jednym miejscu. W głębi serca mam nadzieję, że zmieni się to z nowym rokiem. Jestem zdeterminowana do zmiany swojego życia. Te półtora roku jest normalnie jak jakiś kosmos, 1,5 roku wycięte z mojego życia. Hibernowałam przez tyle czasu - teraz mówię stop. Mam dosyć - dziecko to nie koniec świata. Mam prawo do życia, tak samo jak inni ludzie.
Kocham Michasia bardzo, kocham Go nad życie, ale nie mam zamiaru zostać kurą domową - sprzątająco-gotująco-piorącą istotą ułatwiającą życie innym domownikom. NIE CHCĘ !
Dlatego też postanawiam od nowego roku wziąść sprawy w swoje ręcę - i nie będę - powtarzam - NIE BĘDĘ słuchała tych wszystkich dobrych rad w stylu; co powinnam, a czego nie powinnam dla dobra mojego i dziecka. Młody jest już na tyle samodzielny, że wystarcza mu obecność kogoś innego, niż tylko mnie. Po dzisiejszej opiece B nad Małym zrozumiałam, że jednak powinnam palnąć się w głowę i powiedzieć sobie : "On już nie jest 3 miesięcznym maluchem, za niedługo będzie chodził - helooł, przejrzyj na oczy ! Nie musisz już w kółko za Nim latać i doglądać Go co chwilę, to już zupełnie inny wymiar wychowywania Go" .
Mam dosyć karmienia, chcę żyć bez supła na szyi. To będzie pierwszy krok.
Zaczyna mnie cholernie drażnić nacisk innych ludzi na moje decyzje.
Przecież jestem dorosła, tak ? Potrzebuję kogoś kto mi to wszystko wepchnie do głowy wielkimi literami, bo jakoś, gdy sama do siebie to mówię - nie działa ,a wręcz mam wrażenie, że to blef.
Stwierdzam, iż jestem mało przekonująca wobec samej siebie.



 Święta. Poszło całkiem składnie. W sumie to mogłabym zaliczyć święta w tym roku do zaliczonych pozytywnie. Oczywiście to, co każdy sobie tam w środku myśli to w takie dni się nie liczy - najważniejsza jest dobra, miła atmosfera - możliwe, że wręcz sztucznie udawana.
Chociaż czy taka była.. nie wiem ?
Michaśko dostał kluczyki i misia interaktywnego i klocki drewniane - nie powiem by mi jakoś specjalnie zależało na prezentach dla Nas, ale mimo wszystko - dostaliśmy pościel na nasze nowe łóżeczko, które aktualnie 'robi się' nadal, ale to już inna bajka.
Tak więc, nie będąc oryginalną, ja też mogę zarzucić to tak popularne wyrażenie : "święta, święta i po świętach" . Nic specjalnego.
W dzieciństwie ten czas był tak bardzo magiczny- pierwsza gwiazdka, wiara w mikołaja, prezenty pod choinką pojawiające się tam 'nagle' , przepyszne jedzenie, słodycze i rodzina w komplecie.
A teraz co ?
Rodzina porozrzucana po świecie, zamiast być w komplecie, prezenty nie cieszą jak w dawnym świątecznym pakiecie i cały czar zniknął w odgrzewanym krokiecie. Hahahahaha, no to bez kitu dobre. Sama się rozbawiłam.

Jednak gdzieś tam w tym moim zażenowanym tym całym shit'em świątecznym sercu...
Marzy mi się nasze małe mieszkanko, własny kąt, pokoik dla Michasia, salon kuchnia, łazienka i sypialnia.
Nawet nie musi być domek, może być blok. Tylko żeby było w ł a s n e.
Mieć swoją choinkę, swoje bombki, swoje łańcuchy, swoje pierniki i suszone pomarańcze powieszone na sosence..
Prezenty owinięte w szary papier, obwiązane czerwonymi wstążkami..
Stół na którym podany jest barszcz z uszkami i obowiązkowo grzybowa z grzankami, brak karpia, ciasteczka z naszego własnego piekarnika.....
I my w trójkę, razem. Pomimo tych wszystkich przeciwności losu.
Razem w Święta Bożego Narodzenia...


odpłynęłam.
A teraz wracam na ziemię i idę do łóżka.

11 grudnia 2011

To już tydzień. Tydzień od czasu, gdy zaczęłam rozumieć, że to co nadawało sens mojemu życiu przestało istnieć.
W sumie to dobrze, że tak się stało.
Zaczynam wszystko od nowa, jest mi z tym dobrze,lepiej.


Michaś ma 10 miesięcy.
Mówi mama, tata, baba, dziadzia, daj, da ( co w Jego słowniku znaczy tak), nie, idę i całą masę innych dziwnych słów Jego autorstwa. Dwa dni temu wymyślił sobie "tikum" i cały czas powtarza to słowo.
Nauczył się sam schodzić i wchodzić na łóżko, robić "pa pa" , i "kosi kosi" (;
Ma sześć pięknych ząbków i sam stoi i skacze, gdy trzymam Go pod paszki.
Jego ulubione piosenki to Holly Dolly - Lollipop, Zuchy - Cztery Słonie, Wolfmother - Woman,  Shakira - Waka Waka i Łąki Łan - Jammin' - przy których tańczy, gdy tylko usłyszy parę pierwszych dźwięków.
Wsuwa praktycznie już wszystko, a najbardziej uwielbia kotlety mielone.
Jest niesamowity. Kocham Go z każdym dniem coraz mocniej.