10 lutego 2012

Michaśko ma dzisiaj roczek. Z niemowlaka stał się dzieckiem. Pamiętam, jak był taki maleńki,a  tu już rok mamy. Jak to szybko zleciało...


Podsumuję Go tu dziś troszeczkę.
Chodzi już bez problemu, czasami podtrzymuje się ściany - najczęściej, gdy wchodzi na schodek.
Mówi 'mama' 'tata' 'ide' 'nie' 'baba' 'dada' 'mei mei' na kotka, 'ła ła' na pieska. 
Oczywiście 'tikum' i 'dladla' to są niezastąpione słowa w Jego słowniku. 
Z zabaw ruchowych - kosi kosi ma już opanowane do perfekcji. 'Pa pa' robi, gdy widzi, że ktoś z Nas wychodzi z pokoju, lub idzie w stronę drzwi wyjściowych. 
Klocki nakłada jeden na drugi, potrafi zająć się samemu nawet na godzinę, przy zabawkach.
Nie mamy żadnych problemów z jedzeniem - uwielbia wszelkiego rodzaju zupy i kotlety mielone.
Śpi  w miarę dobrze - tylko raz budzi się na jedzenie. Wiem, że to niedobrze, ale ostatnio pije w nocy soczek, niż cyca..
Reaguje na moje pozwolenia i zakazy, gdy np. otwiera szafkę - ja powiem 'zamknij szafkę' od razu zamyka. To samo ze schodami na górę.
Przecudownie tańczy, w rytm muzyki. Ma już kilka swoich ulubionych piosenek.
Potrafi rozmawiać przez telefon. Odpowiada po swojemu podczas 'rozmowy' .
Bawi się samochodami, jeździ 'brum brum' .
Chodzi na dworze za rączkę i strasznie podobają mu się wszelkiego rodzaju kamyki.
No i pozuje mi do zdjęć co jest mega urocze <3


Kilka zdjęć Miśka z pierwszych urodzin.








 








16 stycznia 2012

Z wczorajszego pierwszego wypadu Michasia na sanki. Dziecko całą drogę miało wielkie oczy, i chociaż wiatr wiał w buźkę - podobało się bardzo.
Tata ciągnął sanki, mama robiła zdjęcia. Całkiem przyjemny był ten spacerek.
Dziś przygotowuję się psychicznie do walki z urzędami.
Ah, jak ja tego nienawidzę ! -,-
Tata dzisiaj ma pierwszy dzień w pracy, więc mocno trzymamy za Niego kciuki !!!









11 stycznia 2012

We found love.
Jak nigdy Jej specjalnie nie lubiłam - odmiana o 100%, płyta świetna.
Michael prawie chodzi, najwięcej zrobił 6 kroków. (;
Coś zaczyna się dziać, zmiany są dobre.





26 grudnia 2011

Zaczynam odczuwać brak aktywności życiowej. Zaczynam wariować już od tego siedzenia w domu, nie znoszę tej ciągłej monotonii, tego wiecznego bycia w jednym miejscu. W głębi serca mam nadzieję, że zmieni się to z nowym rokiem. Jestem zdeterminowana do zmiany swojego życia. Te półtora roku jest normalnie jak jakiś kosmos, 1,5 roku wycięte z mojego życia. Hibernowałam przez tyle czasu - teraz mówię stop. Mam dosyć - dziecko to nie koniec świata. Mam prawo do życia, tak samo jak inni ludzie.
Kocham Michasia bardzo, kocham Go nad życie, ale nie mam zamiaru zostać kurą domową - sprzątająco-gotująco-piorącą istotą ułatwiającą życie innym domownikom. NIE CHCĘ !
Dlatego też postanawiam od nowego roku wziąść sprawy w swoje ręcę - i nie będę - powtarzam - NIE BĘDĘ słuchała tych wszystkich dobrych rad w stylu; co powinnam, a czego nie powinnam dla dobra mojego i dziecka. Młody jest już na tyle samodzielny, że wystarcza mu obecność kogoś innego, niż tylko mnie. Po dzisiejszej opiece B nad Małym zrozumiałam, że jednak powinnam palnąć się w głowę i powiedzieć sobie : "On już nie jest 3 miesięcznym maluchem, za niedługo będzie chodził - helooł, przejrzyj na oczy ! Nie musisz już w kółko za Nim latać i doglądać Go co chwilę, to już zupełnie inny wymiar wychowywania Go" .
Mam dosyć karmienia, chcę żyć bez supła na szyi. To będzie pierwszy krok.
Zaczyna mnie cholernie drażnić nacisk innych ludzi na moje decyzje.
Przecież jestem dorosła, tak ? Potrzebuję kogoś kto mi to wszystko wepchnie do głowy wielkimi literami, bo jakoś, gdy sama do siebie to mówię - nie działa ,a wręcz mam wrażenie, że to blef.
Stwierdzam, iż jestem mało przekonująca wobec samej siebie.



 Święta. Poszło całkiem składnie. W sumie to mogłabym zaliczyć święta w tym roku do zaliczonych pozytywnie. Oczywiście to, co każdy sobie tam w środku myśli to w takie dni się nie liczy - najważniejsza jest dobra, miła atmosfera - możliwe, że wręcz sztucznie udawana.
Chociaż czy taka była.. nie wiem ?
Michaśko dostał kluczyki i misia interaktywnego i klocki drewniane - nie powiem by mi jakoś specjalnie zależało na prezentach dla Nas, ale mimo wszystko - dostaliśmy pościel na nasze nowe łóżeczko, które aktualnie 'robi się' nadal, ale to już inna bajka.
Tak więc, nie będąc oryginalną, ja też mogę zarzucić to tak popularne wyrażenie : "święta, święta i po świętach" . Nic specjalnego.
W dzieciństwie ten czas był tak bardzo magiczny- pierwsza gwiazdka, wiara w mikołaja, prezenty pod choinką pojawiające się tam 'nagle' , przepyszne jedzenie, słodycze i rodzina w komplecie.
A teraz co ?
Rodzina porozrzucana po świecie, zamiast być w komplecie, prezenty nie cieszą jak w dawnym świątecznym pakiecie i cały czar zniknął w odgrzewanym krokiecie. Hahahahaha, no to bez kitu dobre. Sama się rozbawiłam.

Jednak gdzieś tam w tym moim zażenowanym tym całym shit'em świątecznym sercu...
Marzy mi się nasze małe mieszkanko, własny kąt, pokoik dla Michasia, salon kuchnia, łazienka i sypialnia.
Nawet nie musi być domek, może być blok. Tylko żeby było w ł a s n e.
Mieć swoją choinkę, swoje bombki, swoje łańcuchy, swoje pierniki i suszone pomarańcze powieszone na sosence..
Prezenty owinięte w szary papier, obwiązane czerwonymi wstążkami..
Stół na którym podany jest barszcz z uszkami i obowiązkowo grzybowa z grzankami, brak karpia, ciasteczka z naszego własnego piekarnika.....
I my w trójkę, razem. Pomimo tych wszystkich przeciwności losu.
Razem w Święta Bożego Narodzenia...


odpłynęłam.
A teraz wracam na ziemię i idę do łóżka.

11 grudnia 2011

To już tydzień. Tydzień od czasu, gdy zaczęłam rozumieć, że to co nadawało sens mojemu życiu przestało istnieć.
W sumie to dobrze, że tak się stało.
Zaczynam wszystko od nowa, jest mi z tym dobrze,lepiej.


Michaś ma 10 miesięcy.
Mówi mama, tata, baba, dziadzia, daj, da ( co w Jego słowniku znaczy tak), nie, idę i całą masę innych dziwnych słów Jego autorstwa. Dwa dni temu wymyślił sobie "tikum" i cały czas powtarza to słowo.
Nauczył się sam schodzić i wchodzić na łóżko, robić "pa pa" , i "kosi kosi" (;
Ma sześć pięknych ząbków i sam stoi i skacze, gdy trzymam Go pod paszki.
Jego ulubione piosenki to Holly Dolly - Lollipop, Zuchy - Cztery Słonie, Wolfmother - Woman,  Shakira - Waka Waka i Łąki Łan - Jammin' - przy których tańczy, gdy tylko usłyszy parę pierwszych dźwięków.
Wsuwa praktycznie już wszystko, a najbardziej uwielbia kotlety mielone.
Jest niesamowity. Kocham Go z każdym dniem coraz mocniej.

01 grudnia 2011

I just call to say I love You.

Bujałam w obłokach przez dłuższy czas. Teraz spadłam z powrotem na ziemię i zaczynam rozumieć jak bardzo mi to było potrzebne.
I w sumie, z jednej strony żałuję i jest mi cholernie przykro. A z drugiej strony bardzo się cieszę.
To doświadczenie otworzyło mi oczy na teraźniejszość. I zrozumiałam, że jednak mimo wszystko - powinnam walczyć o to, co moje. Nie wolno zbyt szybko rezygnować.
Pracowałam na to, zbyt długo, by teraz odpuścić.
 
Najpiękniejsza stopa na świecie.

30 listopada 2011

 Czuję się jak po wypiciu jakiejś mikstury która powoduje cholerny natłok uczuć.




You said I was your everything....You said I was the one.You played me and like a radio, You used the love that I had no shame. Put my pain into words..

Tell me you love me like a star
Tell me you want me wherever you are
Tell me you breathe me till your last breath
Liar liar
Oh, liar liar

27 listopada 2011

Nareszcie grudzień, nananana.
Już się doczekać nie mogłam wręcz.iałam taki piękny pomysł na notkę, miałam.
Rozpłynął się wraz z dźwiękiem połączenia na skajpie ;)
Wściekam się dzisiaj na cały świat, mam przebite uszy od dokładnie 20stu dni i nie mogę znaleźć żadnych kolczyków. Ani jednej pary -,- Nie ! Była jedna jedyna para. Z turkusami ;3 Czy pisałam już, że uwielbiam turkusy ? ^^
Nie wiem, czy to ja mam taki jakiś cholernie dziwny gust, czy po prostu te wszystkie kolczyki są tak brzydkie, i kiczowate ?
Nie mogę spać. Nie mam pojęcia dlaczego, w dodatku boli mnie kolano bo zawaliłam o framugę tak strasznie, że aż brak słów.
I zakochałam się w piosence Avril Lavigne. Drugiej w ciągu tego tygodnia z resztą oO


All those crazy things we did
Didn't think about it just went with it
You're always there, you're everywhere
But right now I wish you were here

Damn, damn, damn
What I'd do to have you
Here, here, here
I wish you were here
Damn, damn, damn
What I'd do to have you
Near, near, near
I wish you were here


i zaczynam coraz bardziej lubić niedziele.
Tak bardzo mnie zaskakują ;3

24 listopada 2011

Hey
Do you feel, do you feel me?
Do you feel what I feel too?
Do you need, do you need me?
Do you need me?

You're so beautiful

But that's not why I love you
I'm not sure you know
That the reason I love you, is you
Being you, just you
Yeah the reason I love you is all that we've been through
And that's why I love you





są uczucia nie do opisania. nie do opowiedzenia. uczucia, których nikt z nas nie zdoła opisać słowami. możemy mówić o miłości. pisać o jej skutkach ubocznych i odczuciach podczas jej przeżywania. możemy opowiadać o tym jak zachowuje się nasze ciało. jak wariuje podświadomość. jednak, żeby się przekonać, że każde z tych słów jest prawdą, żeby zwyczajnie to wszystko zrozumieć, trzeba przeżyć..




czasami słowa, nie są w stanie opisać tego, co tak naprawdę pragniemy powiedzieć. nawet te najpiękniejsze, nie potrafią opisać tego, co dzieje się w nas samych, a czym chcielibyśmy się podzielić.




Emocje i uczucia to emotikony.   I tak od spotkania na gg do esemesowych nocnych schadzek. Wciąż blisko siebie dzięki dostępowi do internetu i zasięgowi. Wciąż jednak coraz dalej i dalej. I tak strasznie żal że te 'wielkie' słowa padają właśnie miedzy ekranami komputera,telefonu.





Są rzeczy które są tak oczywiste że już wykonujemy je automatycznie. Nie zastanawiając sie na sensem, celem. Po prostu klepiemy to co zawsze i już, a kiedy przyjdzie taki czas i nagle trzeba pomyśleć po co to w ogóle jest wychodzi na to że nawet  nie wiemy czy  ma to jakikolwiek sens.




popatrz tak jak nigdy nie patrzyłeś
tylko jeden raz





18 listopada 2011

spalona.

Dosłownie, spalona czuję się. Zwariowałam już zupełnie. Biję się w głowę, powtarzam sobie - to jest przecież nie możliwe ! Wręcz nie realne, uspokój się !Ale jednak tak właśnie jest. Może mi odbiło, może gdyby ktoś usłyszał tą moją historię to złapałby się za głowę i powiedziałby mi : "Oszalałaś, przecież to nie jest normalne i taka sytuacja jest wręcz nie możliwa, przecież to nie ma najmniejszego sensu !" , ale ja jestem p e w n a, że wiem co czuję. Tak właśnie jest, niech wszyscy inni myślą co chcą, ja wiem napewno.
I może nie teraz, może za pół roku, za rok, trzy...ale mi się uda i zrobię to.
Jestem zbyt zdeterminowana, by zrezygnować.



I like the way You move and...
I like when you look at me,
I like your calm voice
I like your words full of tenderness
I like when you write to me as ever-so damn mysterious.
I like the hour conversation with you, I like I like I like!
I do not want to lose, because I'm going crazy.
I do not want to lose, because the burn.
 


04 listopada 2011

Jest skdjvuishvsndvuhsuohgrnsvuorehug ! Właśnie tak jest.

Zaczeło się.  Dawno u mnie tego nie było, ale nadszedł czas, właśnie dziś. I chyba tego potrzebuję, bo  oczyszcza to mój umysł, tak jak nic innego na świecie. I dobrze mi z tym.
Tak więc potrzeba mi teraz mnóstwo piosenek które doprowadzają do łez i trochę spokoju.
Co to jest: proste - będę ryczeć przez cały wieczór i pół nocy.

oh my love my darling
 I've hungered for your touch
A long, lonely time
And time goes by so slowly
And time can do so much
Are you still mine?
I need your love, I need your love
God speed your love to me

Lonely rivers flow
To the sea, to the sea
To the open arms of the sea
Lonely rivers sigh
"Wait for me, wait for me"
I'll be coming home; wait for me

Oh, my love, my darling
I've hungered, hungered for your touch
A long, lonely time
And time goes by so slowly
And time can do so much
Are you still mine?
I need your love, I need your love
God speed your love to me

Tego mi trzeba. Pomimo, że nie ma powodu. Nie, chociaż w sumie jest. Jaki ?

" - Kocham Cię... Tak. Kocham.
Dziewczyna doznała dziwnego uczucia. Bo choć nie znała znaczenia tego słowa, nigdy go nie słyszała,przeszył Ją nagle dreszcz, przeczucie niezwykłej doniosłości tego wyznania... (...)"
"-Co to znaczy?
-To najpiękniejsze słowa jakie Bóg dał ludziom,choć często używane są mylnie i przez to straciły właściwe znaczenie.
-Co określają ?
-Najmocniejsze uczucie. Kiedy patrząc na kogoś, czujęsz, że toniesz w jego oczach, że bez Niego nie istniejesz, jak kwiat wyrwany z ziemi, usychający na słońcu. Kiedy wiesz, że oddałabyś życie bez wahania, bo przecież żyjesz w nim, a on w Tobie. Jesteście nierozłączni, bo wrośliście w siebie i zdaje się, że nigdy nie było inaczej. To właśnie jest miłość Roszpunko..."

Właśnie taki.


02 listopada 2011

I love You like a love songs.

Jestem jakaś taka przybita od środka. Mam taką cholerną ochotę założyć moje szerokie spodnie, włożyć słuchawki do uszu i wyjść z domu na pół dnia z aparatem i robić zdjęcia. Mnóstwo zdjęć, dziesiątki, setki zdjęć...
A ostatnio od paru tygodni siedzę w domu z Michasiem i zaczyna mnie to przybijać razem z brakiem słońca.
Wszystkich świętych ? Pierwszego listopada była ładna pogoda, piękne słońce, byłam u babci ale z Bartkiem się przecież nie da iść na spacer, porobić zdjęcia...
Wiecznie wszystko na szybko, uciekanie od ludzi, bo przecież brak ludzi jest najlepszy, izolowanie się...
A ja wolę zupełnie inaczej, ale niestety. Z moimi dwoma chłopakami się tak n i e  d a.
I z tego powodu jest mi bardzo przykro też..
Marzą mi się jakieś jesienne zdjęcia, pełne złota, pomarańczu i czerwieni.. A jakie mam ? Żadnych praktycznie.



Moja cała energia i chęć do pracy jest zupełnie niewykorzystana i niebawem odmieni się w złość, a ja tego nie chciałam przecież.

Marzy mi się siódmy styczeń, chociaż jeszcze nie do końca..

01 listopada 2011

 Opowiem wam, bo już sięgnął dna
Na tysiąc strzępków poszarpany
Mój życia plan tak doskonały
Razem ze mną w drobny mak się rozsypał...



Nie no ja poprostu nie mogę korzystać z urządzeń do komunikowania się z ludźmi.
Po prostu n i e  m o g ę. Dlaczego dzisiaj ? Akurat dzisiaj musiało się to stać, no pięknie, zajebiście po prostu.
Ja to poważnie mam szczęście. No, ale to i tak musiało się zdarzyć, nie mogło mnie to ominąć.
Musiałam w końcu, jak zresztą zwykle kolejny raz posmakować  tego, czego nigdy nie będę mieć.
Zwariuję przez to wszystko w końcu.





Me sorbiste el seso y me desciende el peso
De éste cuerpecito mío
Que se ha convertío en río.
De éste cuerpecito mío
Que se ha convertío en río.






Siempre me quedará
La voz suave del mar,
Volver a respirar la lluvia que caerá
Sobre este cuerpo y mojará
La flor que crece en mí,
Y volveré a reír
Y cada día un instante
Volveré a pensar en ti.



Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !






25 października 2011

Mały wielki sukces.

Udało mi się dzisiaj pierwszy raz uśpić Michasia inaczej niż zwykle ! Co prawda trwało to godzinę - godzina głaskania, śpiewania i uciszania - ale efekt najważniejszy ! Warto było się pomęczyć ;)  Jestem z siebie barrrdzo zadowolona ! Jutro powtórka. 


Michaś jak zasnął wczoraj podczas oglądania bajki.
A teraz lece nadrabiać lutówki.
I znowu to samo. Nadal ta sama sytuacja, która już trwa i trwa. Normalnie nie rozumiem ludzi. Dlaczego Wy jesteście tacy naiwni ? Nie mówię tutaj tylko o mężczyznach, bo chodzi mi także i o kobiety. 
Zamiast się uodpornić to wciąż i wciąż to samo. Trzeba mieć miękką dupę jak się ma tak dobre serce.


Mój humor ? 
Wielkie rozczarowanie.Wręcz rozgoryczenie... Miałam wrażenie, że już jest lepiej, że to się powoli wszystko kończy, a tu dzisiaj porażka - jednak nic się nie skończyło, tylko ta żałosna sytuacja trwa nadal nieustannie.
Nie podoba mi się to !

Czuję się jak zabawka. I jest mi z tego powodu strasznie przykro...
Pomimo iż nie powinnam się tak czuć, bo sama podjęłam tą decyzję.
Głupia głupia głuuuupia !









Pozwól, że opowiem Ci o znajomości,
która trwa, chociaż nie jest pewna swej trwałości.




22 października 2011

Bo lubię to zdjęcie, i tą kuchnię też.
Jest niesamowicie monotonnie znów. Nie wiem co zrobić, by tak nie było. Czuję,że sama gubię się w swoich myślach.